wtorek, 5 listopada 2013

Ona nie chciała wstać wiedząc, że nie ma go przy niej 

Odjechał nic nie mówiąc nie całując jej w policzek 


Ona sama w swoich czterech ścianach w ciszy głuchej 


Myśląc o tym jak jej mówił, że ją kocha czule 


Zasłonięte żaluzje ona okryta kołdrą białą 


Czując zapach tam gdzie leżał w tą noc ostatnią 


Jej kochany anioł który odszedł z marzeniami 


Skarb jedyny jak cudowny sen urwany rano... 


Siedział samotnie w wagonie rysując na szybie serce 


Myśląc o niej, że nie zobaczy jej więcej 


Zachował się jak szczeniak, wyszedł kiedy ona spała 


Nie mówiąc do widzenia tak bez pożegnania 


Teraz w przedziale siedzi sam zamknięty w sobie 


Zanim nastał dzień jeszcze kochali się oboje 


Zanim nastał dzień jeszcze ufali sobie 


Zanim nastał dzień myśleli o życiu we dwoje... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz